Inny teatr
Tadeusz Kornaś
Pogranicze - sztuk, kultur, narodów
Strona główna
Poprzedni tekst
Następny tekst
Na pograniczu Polski i Siedmiogrodu

"Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" - ośrodek zajmujący się działaniami artystycznymi, kulturotwórczymi i badawczymi związanymi z obszarem Europy Środkowowschodniej - zorganizował na początku maja 1992 roku kolejne spotkanie z cyklu "Pamięć Starowieku". Spotkanie odbyło się w Sejnach, mieście, które uosabia ideę pogranicza - dziś splatają się tutaj kultury polska i litewska, a w przeszłości było to miejsce styku również innych wyznań i narodowości.

"Pogranicze" ma swoją siedzibę w sejneńskiej jesziwie, dawnej szkole talmudycznej, mieszczącej się przy dziewiętnastowiecznej synagodze zwanej Białą. Przed wojną mniejszość żydowska stanowiła poważny odsetek ludności suwalszczyzny, obecnie pozostały już tylko budynki - w dawnej synagodze w pobliskim Krasnopolu mieści się dziś bar piątej kategorii. Tereny te zamieszkane były także przez staroobrzędowców - na suwalszczyźnie czynne są molenny ultraortodoksów (w Grabowych Grądach, Suwałkach, Wodziłkach); liczna niegdyś mniejszość ewangelicka spotyka się nadal w kościele ewangelicko-augsburskim w Suwałkach (sejneński kościół ewangelicki po wojnie przekazano parafii katolickiej). W nieco dalszej okolicy napotkać można osiedla bądź ślady obecności Tatarów, Karaimów, Ormian oraz pogranicza polsko-białoruskie i polsko-ukraińskie. Spotkać także można Łemków i Ukraińców przesiedlonych tu podczas akcji "Wisła".

Majowe spotkanie poświęcone było innemu pograniczu - Siedmiogrodowi, zwanemu inaczej Transylwanią. Krainie leżącej w większej części na terytorium obecnej Rumunii, zamieszkałej przez ponad trzy miliony Rumunów, dwa miliony Węgrów, kilkadziesiąt tysięcy Sasów oraz Cyganów, Żydów, Ormian, Ukraińców.

"Ten, kto dzisiaj uzna się za czynnego spadkobiercę dziedzictwa pogranicza - czytamy w deklaracji gospodarzy spotkania, twórców Fundacji "Pogranicze" i Ośrodka "Pogranicze sztuk, kultur, narodów" - powinien być świadom przede wszystkim dwóch wartości, które należy ocalić i praktykować. Są to szeroko rozumiana tolerancja, poszanowanie praw każdej mniejszości, co jest tożsame, zwłaszcza w chwili obecnej, z odbudowywaniem zgodnego sąsiedztwa i przezwyciężaniem wzajemnych urazów, oraz czuwanie nad ciągłością tradycji, dbanie o pamięć, o żywą obecność mądrości przodków. Staje się to dzisiaj wielkim wyzwaniem". Celem jest "odnalezienie takiej ścieżki, która biorąc początek w starowieku prowadzi ku współczesności, odnalezienie takiego języka, który mądrość starców uczyniłby czytelną dla młodego pokolenia, inspirując przy tym nowe poszukiwania artystyczne, pedagogiczne, naukowe."

Krzysztof Czyżewski, obecny szef fundacji, w latach 1978-1984 związany ze Stowarzyszeniem Teatralnym "Gardzienice", uczestniczył w wielu Wyprawach tego zespołu do wsi południowo-wschodniej i wschodniej Polski, odnajdując w obszarach przenikania się kultur miejsca szczególnie nasycone wartościami przekazywanymi przez pokolenia. Miejsca, gdzie żywy strumień tradycji nie został przerwany. Po odejściu z Gardzienic, wraz z żoną Małgorzatą założył w Poznaniu Teatr Arka. Później, wraz z Wojciechem i Bożeną Szroederami organizowali w Czarnej Dąbrówce "Wioski Spotkania" - Teatr-Mit-Tradycja (1987), Teatr-Święto-Rytuał (1988), Teatr-Pieśń-Poezja (1989). Rozwinięciem spotkań w Czarnej Dąbrówce stało się przedsięwzięcie "Podróż na Wschód". Tym razem grupa kilkudziesięciu osób wyruszyła w długą, czteromiesięczną wędrówkę (czerwiec-wrzesień 1990), której zwieńczeniem i zakończeniem było pierwsze spotkanie z cyklu "Pamięć Starowieku" w Wigrach i Sejnach w listopadzie 1990. Spotkanie to, w którym obok uczestników wyprawy, wzięli udział mieszkańcy pogranicza - Polacy, Litwini, Ukraińcy, Białorusini, starowierzy, unici, katolicy i prawosławni - uczestnicząc w wieczorze "Pieśni starowieku", zapoczątkowało działanie Ośrodka. Kolejne spotkanie z cyklu "Pamięć Starowieku", w kwietniu 1991, zorganizowało Pogranicze już jako gospodarz, grupa osiadła w Sejnach - twórcy ośrodka na stałe zamieszkali na Suwalszczyźnie.

Fundacja Pogranicze i działający przy niej ośrodek "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" tak sformułowała przewidywane formy działania:

1. Działania artystyczne:

- prace teatralne w oparciu o własny zespół aktorski, warsztaty teatralne otwarte dla uczestników z zewnątrz, spektakle z dziećmi i młodzieżą; działania te będą rozszerzane również na sferę muzyki, recytacji, plastyki i tańca.

- przedsięwzięcia prowadzone w tych wsiach i miasteczkach, które zachowały ślady kultury tradycyjnej, połączone z prezentacją spektakli, muzyką i działaniami odwołującymi się do form obrzędowych związanych z kalendarzem liturgicznym i kosmicznym.

2. Badania nad kulturą tradycyjną:

- wyprawy mające na celu zbieranie i dokumentowanie wszelkich śladów kultury duchowej i materialnej pogranicza.

- sporządzanie dokumentacji i opracowywanie zebranych materiałów pod kątem ich wartości naukowej, jak i przydatności do pracy artystycznej.

- upowszechnianie zebranych materiałów w formie publikacji, wystaw, prelekcji, własnej pracy artystycznej.

3. Działania animacyjne:

- pobudzanie twórczej aktywności dzieci poprzez teatr, muzykę, eurytmię, plastykę.

- organizowanie warsztatów, spotkań, sesji.

- zapraszanie twórców, którzy prowadzą działalność o podobnym charakterze w innych częściach Polski i świata."

W listopadzie 1991 roku ośrodek przygotował cykl spotkań i imprez pod hasłem "Spotkanie innego, czyli o cnocie tolerancji". Obok wciąż obecnego w pracy Pogranicza wątku mniejszości narodowych i wyznaniowych, zwrócono teraz uwagę na problem tolerancji wobec ludzi nieprzystosowanych, alkoholików, pacjentów szpitali psychiatrycznych. Odbywały się spotkania, dyskusje, rozmowy. Powołano "Szkołę pogranicza" - cykle lekcji w sejneńskich szkołach poświęcone mniejszościom narodowym i wyznaniowym w Polsce. Zaprezentowano koncerty, spektakle, filmy wyrosłe z różnych tradycji. 3 listopada 1991 roku w Białej Synagodze urządzono Zaduszki, obrzęd wspominania zmarłych przez ludzi wyrosłych na gruncie różnych tradycji narodowych i wyznaniowych.

Od 4 do 8 maja 1992 roku odbyło się, już w Sejnach, spotkanie mające zaprezentować różnorakie kultury Siedmiogrodu. Poprzedzone było ono międzynarodowym seminarium poświęconym kulturom "małych ojczyzn" Europy Środkowowschodniej (1-3 maja), podczas którego w wąskim gronie dyskutowano o możliwościach zbudowania autentycznej kultury regionów w oparciu o tradycyjne wartości przekazane mądrością pokoleń. Próbowano powołać stowarzyszenie koordynujące współpracę "małych ojczyzn" i opracować metody rewitalizacji środowisk wiejskich.

Spotkanie siedmiogrodzkie toczyło się w dwóch nurtach. Pierwszy - oficjalny, to prezentacja kultury tego regionu (przede wszystkim węgierskiej) - koncerty, wystawy, tańce, pokazy filmów, wieczory autorskie, wykłady. Drugi stanowiły prywatne rozmowy, nocne biesiadowania przy tańcu i śpiewie...

Najwięcej miejsca zajęły muzyka i taniec. W Polsce tradycja zabaw przy autentycznej muzyce ludowej zaginęła już zupełnie, a sama muzyka ludowa traktowana jest przez młodzież jako wstydliwy balast, o którym należałoby jak najszybciej zapomnieć. Inaczej w Siedmiogrodzie. Tam młodzi ludzie uznali muzykę tradycyjną za swoją. Tá nchá z czyli "dom tańca", lub "dom, w którym się tańczy", to miejsce w którym młodzież regularnie spotyka się, słuchając muzyki i tańcząc. Ruch "domów tańca" żywy w Siedmiogrodzie, w końcu lat siedemdziesiątych odrodził się i na Węgrzech, przeniesiony tam przez grupy zapaleńców, szukających swych kulturowych korzeni. W krótkim czasie sieć "domów tańca" przerodziła się w masowy ruch młodzieżowy.

Zoltá n Kalló s - etnograf i pieśniarz, poszukiwacz starych pieśni - porównywany czasem z naszym Oskarem Kolbergiem - przywiózł do Polski muzyków, których wyszukał podczas swych licznych wędrówek po Transylwanii. Byli to Sá ndor Fodor "Netti" - wirtuoz cygański grający zarówno melodie romskie, jak węgierskie i rumuńskie. Má rton Manaszes, wirtuoz skrzypiec i wspaniały śpiewak, na co dzień kantor w kościele kalwińskim, oraz jeden z najpopularniejszych zespołów węgierskich związanych z ruchem "domów tańca" - "Ö krö s", grający co tydzień w budapesztańskim tá nchá zie. Z tradycyjnymi, starymi instrumentami Siedmiogrodu zapoznał uczestników spotkania József Birinyi z Muzeum Etnograficznego. Grał stare melodie, demonstrował brzmienie dud, liry korbowej, piszczałek, okaryn, fletni Pana, cytr, lutni. Dzieciom pokazał, jak budować proste instrumenty, dorosłym zaś udowodnił, że grać można na wszystkim, od łyżek poczynając, na bardzo skomplikowanych instrumentach kończąc. Z Siedmiogrodu, z Kolozsvá ru (Cluj) przyjechał młodzieżowy zespół Bogá ncs, którego członkowie wystąpili również z powodzeniem w roli nauczycieli tańców węgierskich. W Wigrach, gdzie mieszkała większość uczestników spotkania, odbywały się swoiste jam sessions. Wszyscy grali razem i wspólnie uczyli się pieśni i tańców.

W Białej Synagodze na czas trwania spotkania otwarto wystawę prac dwojga plastyków: Sá ndora Plugora i Má rii Miklóssy. Umieszczenie pracy Plugora zatytułowanej Sejny - a nasuwającej skojarzenia z postacią Chrystusa ukrzyżowanego - w miejscu, w którym znajdowała się niegdyś szafa ołtarzowa aron hakodesz, wywołała wiele dyskusji.

Poeci Zsófia Balla i Istvá n Ková cs próbowali obalić mur dzielący dwa tak różne od siebie języki jak polski i węgierski. Mihá ly Spielmann mówił o historii i kulturze Żydów mieszkających w Siedmiogrodzie - po holocauscie, po prześladowaniach Żydów w Rumunii, po masowej emigracji do Izraela, o bytności tego narodu na obszarze Transylwanii świadczą dziś już tylko opuszczone synagogi. Mówił też o kontaktach Polski i Siedmiogrodu.

Eva Lá szlo-Herbert opowiadała o mieszkających w Transylwanii Sasach - osadnikach z zachodniej Europy, głównie znad dolnego Renu, których pierwsza - dwunastowieczna fala przyniosła na Wschód kulturę gotyku. Sasi dzisiaj masowo opuszczają Rumunię (co miesiąc ubywa ich ok. 2,5 tys, a pozostało ich już tylko około 70 tysięcy) Pozostają po nich charakterystyczne miasta obronne i kościólki-twierdze.

Ciekawe, że z wyjątkiem jednej rumuńskiej melodii zagranej przez "Nettiego", starannie pomijano wątki rumuńskie. Tak, jakby tego narodu w Transylwanii nie było, choć, jak wiadomo, stanowi narodowościową większość. Inna rzecz, że stosunki rumuńsko-węgierskie na tym terenie to temat drażliwy.

Zwieńczeniem spotkania był "Wieczór pieśni i tańców Starowieku" z udziałem gości z Siedmiogrodu i zespołów z Suwalszczyzny. Odbył się w Białej Synagodze - wokół centralnie ustawionej estrady, w kręgu zasiedli muzycy, pieśniarze, uczestnicy spotkania, widzowie. Pieśń krążyła w koło. Muzykowanie i pieśni rozpoczęli Kallós i "Netti", później śpiewały kobiety ze wsi Nowinka koło Augustowa, dalej był zespół Ökrös, później litewski chór z Sejn. Po nim muzyką i tańcem bawił Bogá ncs, stare pieśni zaśpiewała Zofia Namiotko mieszkająca w podsejneńskiej wsi. Przy akompaniamencie węgierskich muzyków grał hucuł Roman Kumlyk, śpiewał chór "Pogranicze" z Szypliszek, do tańca grała kapela z Suwalszczyzny, na skrzypcach grał i śpiewał Má rton Manaszes. Wraz z Kallósem i Berecsem uczestnicy "Pamięci Starowieku" śpiewali wspólnie wyuczoną pieśń siedmiogrodzką. Prezentacja umiejętności poszczególnych zespołów przerodziła się w końcu we wspólną zabawę.

"Pogranicze", usiłuje przeciwstawić się unifikacji kultury i zdecydowanie odrzuca McLuhanowską wizję globalnej wioski. Nie propaguje jednak skansenów kulturowych, przyszłą zjednoczoną Europę widzi jako wspólnotę "małych ojczyzn".

Kraków, 1992

 

"Dialog" 1992 nr 8 s. 194-196

Strona główna
Poprzedni tekst
Następny tekst