Inny teatr
Tadeusz Kornaś
Pogranicze - sztuk, kultur, narodów
Strona główna
Poprzedni tekst
Następny tekst
Gadźo, czyli przyjaciel

Dla Cyganów nie istniało rozróżnienie na gałęzi sztuki. Muzyka, taniec, śpiew towarzyszyły ich życiu, łącząc się i stapiając z codzienną rzeczywistością. Społeczności Romów przez wieki były szczelnie zamknięte. Na nie-Cyganów, pogardliwie zwanych gadźami, Romowie patrzyli z niechęcią, ukrywając sekrety swojej kultury, obyczajów i języka. I tak, przez wieki pośród Europejczyków żył naród, o którym, poza powtarzaniem stereotypów, nic pewnego nie można było powiedzieć. Zresztą niewiele osób kwapiło się, by tę barierę niewiedzy pokonać. Nawet i dzisiaj, gdy istnieją już źródła dość dokładnie opisujące tę kulturę, gdy nieco zelżało "zazdrosne strzeżenie tajemnic", gdy można nauczyć się języka romskiego, w Europie znajomość cygańskich zwyczajów i tradycji jest porównywalna z poziomem wiedzy na temat Wysp Triobranda na Pacyfiku.

W samym sercu Puszczy Knyszyńskiej, we wsi Borki, od 23 do 29 sierpnia 1993, już po raz drugi powstała Cygańska Wioska Artystyczna. Zamieszkali w niej razem Romowie i gadźowie z różnych krajów. Razem było nas blisko 100 osób. Jeszcze kilkanaście lat temu takie spotkanie byłoby, z różnych przyczyn, zupełnie niemożliwe. A i teraz nie było łatwe. Organizatorem ze strony niecygańskiej był ośrodek "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" z Sejn. Krzysztof Czyżewski, szef ośrodka, wspomina, że gdy po raz pierwszy organizował "wioskę", nikt nie chciał wesprzeć finansowo tego przedsięwzięcia. Gdy mówiono o spotkaniu z Cyganami, bariera stawała się trudna do pokonania. Organizatorem ze strony Romów była międzynarodowa organizacja cygańska Romani Union oraz redakcja pierwszego w Polsce romskiego czasopisma "Rrom p-o Drom" (Cygan na rozstaju dróg). Redaktor naczelny tego miesięcznika, a zarazem wiceprezydent Romani Union, Stanisław Stankiewicz miał również pewne wątpliwości, co do celowości spotkania - "bo Romów zazwyczaj przyjeżdża się oglądać, a nie zrozumieć". Niemniej jednak już po raz drugi powstała Cygańska Wioska Artystyczna w Borkach. W tym roku obie strony patrzyły już na siebie z większą ufnością.

Najłatwiej, z największą naturalnością i bez zahamowań nawiązywały przyjaźni dzieci i młodzież szkolna. Tak było w zeszłym roku, gdy sejneńskie dzieci całe dnie spędzały z moskiewskim cygańskim zespołem "Gilory", tak było i w tym roku, gdy nie rozstawały się z romskimi dziewczętami z Czarnej Góry z Podhala.

W swej codziennej pracy w Sejnach "Pogranicze" włącza się w proces edukacyjny w sejneńskich szkołach, prowadząc zajęcia dotyczące mniejszości narodowych i wyznaniowych. Tam narodził się projekt spektaklu. Dzieci uczestniczące w zajęciach "Pogranicza" otrzymały zadanie napisania scenariusza teatralnego, który opierałby się na kulturze i tradycji wybranej mniejszości. Niemałe było zaskoczenie, gdy okazało się, że prawie wszystkie dzieci wybrały tematy cygańskie. Bożena i Wojciech Szroederowie z Pogranicza postanowili zrobić z dziećmi na podstawie ich scenariuszy spektakl. Wyruszyli na "Małą podróż na Wschód", czyli wędrówkę z końmi i wozami przez Suwalszczyznę, pracując po drodze. Wielką pomocą byłą znajomość pieśni i tańców, których młodzi aktorzy nauczyli się od swoich romskich rówieśników podczas pierwszej Cygańskiej Wioski Artystycznej.

Wreszcie 12 grudnia 1992 roku doszło do premiery teatralno-muzycznego spektaklu Róża. Zadziwiająca swoboda dzieci (a właściwie już młodzieży, bowiem większość aktorów będzie się uczyć od tego roku w szkołach średnich) i bardzo dobre przygotowanie muzyczne sprawiły, że spektakl był nie tylko edukacyjną zabawą, ale i rzeczywistym zdarzeniem artystycznym.

Ale powstanie spektaklu nie było jeszcze końcem przygody. Latem tego roku dziecięce "Pogranicze" ruszyło na "tournee" po cygańskich wioskach Podkarpacia. W biednych osiedlach usytuowanych zazwyczaj w pobliżu wsi żyją od kilkuset lat Romowie, którzy nigdy nie wędrowali w taborach. Jednak, pomimo że tak długo żyli obok rządzącej się innymi prawami większości, do tej pory zachowali swą odrębność, język i obyczaje. Pozyskać ich zaufanie nie jest rzeczą łatwą. Ale dzieci poradziły sobie doskonale. Wszędzie: w Czarnej Górze, Szaflarach, Łososinie, Jazowsku, Ochotnicy... ich spektakle były przyjmowane bardzo dobrze. Później bawiono się i śpiewano długo jeszcze przy ogniskach.

Różę pokazano także podczas tegorocznej Cygańskiej Wioski Artystycznej. Spektakl prezentowany był w otwartej przestrzeni, na drodze i na podwórzu borkowskiego gospodarstwa. Widziałem już wcześniej Różę w sejneńskiej Białej Synagodze, gdzie spektakl zrobił na mnie spore wrażenie. Róża opowiada o wędrówce młodego chłopca Cygana w poszukiwaniu ukochanej. Jest to wędrówka poprzez różne kultury i pieśni Europy Środkowowschodniej. Pokazane w Borkach to barwne widowisko w zestawieniu z przepięknym wieczornym krajobrazem komponowało się w bardzo piękne obrazy.

Do Borek niestety nie przyjechał żaden romski teatr. Warto jednak odnotować, że takie teatry istnieją. Najbardziej znanym jest działający od ponad 60 lat moskiewski teatr Romen. W ubiegłym roku w Koszycach na Słowacji powstał Teatr Romathan debiutując spektaklem Fresk z historii Romów, próbujacym przekazać językiem teatralnym całą historię tego narodu. W marcu 1993 roku na deskach monachijskiego Deutsches Theater artyści Sinti i Roma z różnych krajów stworzyli pod kierunkiem Andre Hellera spektakl Magneten, działa też w Niemczech, pod skrzydłami Theater am der Ruhr chyba najciekawszy cygański teatr - Pralipe, który mierzy się z największymi działami dramatu światowego - grał między innymi Edypa Króla, Antygonę, Otella, Marata/Sade'a, Krwawe Gody, Romea i Julię.

Powróćmy jednak do Cygańskiej Wioski Artystycznej. Jedno z pierwszych skojarzeń narzucających się w odniesieniu do Romów to muzyka i taniec. I choć jest to tylko ogromny stereotyp, jednak w Borkach rzeczywiście muzyka brzmiała dniami i nocami (zwłaszcza nocami). I dodać należy - była to bardzo różnorodna muzyka.

Gwiazdą pierwszej wielkości była grupa węgierskich Romów Kalyi Jag. Ten zawodowy zespół, bardzo popularny w swoim kraju, sprowokował na Węgrzech wielka falę zainteresowania muzyka Cyganów. Powstało sporo grup naśladujących Kalyi Jag. Niegdyś Cyganie grali na wszystkim, co było pod ręką. Tak też, do pewnego stopnia gra Kalyi Jag. Instrumentem perkusyjnym zespołu jest... dzbanek na wodę. Prócz instrumentów strunowych, w Kalyi Jag gra się też na drewnianych łyżkach, a nawet na palcach.

Gustav Varga - wokalista i gitarzysta grupy był na spotkaniu w Borkach bezdyskusyjnie towarzyskim liderem. Swą radością i witalnością zarażał wszystkich.

Romska grupa Aladara z Zakarpacia na Ukrainie grała na zupełnie innych instrumentach: akordeon, dwoje skrzypiec, śpiew. Adam Aladar był również w Borkach nauczycielem tańca. Codzienne wieczory przy ognisku przeradzały się w swoiste jam sessions cygańskich, i nie tylko, muzyków. Jak już napisałem, muzyka i taniec to właściwie wśród Romów ta sama i nierozłączna sztuka. Na tym miejscu trzeba przywołać wirtuozów tych wieczornych ognisk - Tamara Demeter z Moskwy, choreograf, projektant mody, tancerka - zademonstrowała zgromadzonym przy ognisku ludziom, jaką radością może być taniec. Młodziutka Mirica Wuokko z Finlandii - "cudowne dziecko" grające na skrzypcach - udowodniła, że klasyczna muzyka równie dobrze brzmi przy ognisku.

Niestety, niektóre imprezy z powodu przejmującego zimna i deszczu były przeniesione pod dach. Właśnie podczas takiego koncertu grypa Aladara zafundowała wszystkim dancingową zabawę. Po prezentacji cygańskich melodii i tańców zakarpaccy Romowie zaczęli grać popularne, night-clubowe melodie: od lambady, poprzez Czerwone Gitary, do stylizowanych tang. Ukazało to jeszcze jeden koloryt współczesnej cygańskiej muzyki i pozycję społeczną muzykantów cygańskich.

Była w Borkach jeszcze jedna grupa. Przyjechali z Czarnej Góry z Podhala. Sercem grupy jest Teresa Mirga, która pisze muzykę i teksty piosenek, ale także pisze wiersze. Przez długi czas historii Romów poetyckie teksty nie istniały w kulturze cygańskiej w oderwaniu od muzyki. Były pieśnią. I do dzisiaj jeszcze granica ta jest płynna. Obecność tej grupy z Podhala miała jeszcze jeden aspekt. Napisałam już, że Romowie nigdy nie darzyli nie-Cyganów dobrymi uczuciami. Również między romskimi szczepami, rodami stosunki nie zawsze układają się najlepiej. Cyganie z Czarnej Góry pochodzą ze szczepu Bergitka Roma, organizatorzy zaś to Polska Roma. Cygańska Wioska Artystyczna przełamywała więc nie tylko bariery pomiędzy Romami a gadźami, ale również wewnętrzne cygańskie schematy i stereotypy.

Do Puszczy Knyszyńskiej przyjechał z Gorzowa Edward Dębicki prezentując swój, wydany w językach romskim i polskim tomik poezji Teł nango boliben - Pod gołym niebem. Z Tweru w Rosji przyjechał Dżura Machotin - poeta, dziennikarz, lingwista.

Jednak ten widowiskowy, radosny i wspólny rytm przebywania w Cygańskiej Wiosce Artystycznej, rytm wykładów, wystaw, koncertów, warsztatów twórczych, nie był jedynym. Spotkanie Romów z różnych krajów było pretekstem do podjęcia wielu niezwykle dla nich ważnych spraw. Spod radości wspólnego przebywania wyraźnie wyzierała troska o zachowanie romskiej tożsamości.

Jest to sprawa niezwykle delikatna, i pisanie o niej przez nie-Roma może być źle przyjęte. Prawdopodobnie definitywnie kończy się okres całkowitej kulturowej izolacji Romów. Są skazani na współpracę z gadźami. A warto wiedzieć, że słowo "gadźo", dosłownie oznaczające obcego, jest bardzo mocno nasycone niechęcią. Gadźo to prawie nie człowiek. Romowie chcą nadal zachować jak najdalej idącą niezależność. Bo choć gadźowie dosyć często próbują pomagać Cyganom, to bardzo często jest to uszczęśliwianie na siłę. Nie znając Romskich zwyczajów i tradycji, próbują im narzucać zunifikowane i powszechnie obowiązujące formy nauczania i zachowania. Stanisław Stankiewicz twierdzi, ze teraz najważniejszym zadaniem jest by cygańskie dzieci nie zapomniały i zachowywały język, zwyczaje i tradycje swego narodu.

Romowie próbują wiec jak najwięcej wziąć w swoje ręce. Powstała miedzynarodowa romska organizacja Romani Union, Cyganie maja przedstawiciela przy ONZ, posła w Parlamencie Europejskim. Powstają romskie gazety. W Polsce od 1990 roku wychodzi "Rrom p-o Drom" (Cygan na Rozstaju Dróg) oraz biuletyn "Informaciaqo lil e Rromane Uniaqoro". Orhan Galjus, obecny zresztą w Borkach, założył, jak to określił, "pierwsze romskie pismo o rzeczywiście międzynarodowym zasięgu dla Romów i o Romach" pod tytułem "Patrin". Coraz liczniejsza staje się romska inteligencja. Cyganie sami próbują się zajmować edukacją dzieci. Ale prawdę mówiąc o wszystkich tych działaniach większość żyjących w Europie Romów nic nie wie. Do tej pory bardzo duży procent Romów to analfabeci żyjący w bardzo trudnych warunkach. Problemy mnożą się coraz bardziej. Jednak Romowie są już dzisiaj świadomi, że ich problemów nie można rozwiązywać za nich. W Borkach odbyło się spotkanie starszyzny romskiej z kilku krajów. Podczas tego spotkania, oczywiście zamkniętego dla wszystkich gadźów, Romowie rozmawiali między sobą długo w noc.

W Polsce żyje dzisiaj około 20-25 tys. Romów. Jeśli doliczyć do tego drugie tyle Romów rumuńskich koczujących po naszym kraju, to jest liczba znacząca. Nadal jednak mało kto dostrzega potrzebę poznania tej bardzo odmiennej, jednak fascynującej kultury.

Podczas Cygańskiej Wioski Artystycznej narodziło się sporo przyjaźni pomiędzy Romami i gadźami. Romowie z różnych krajów proponowali, by w przyszłym roku mogli przyjechać tu, do Puszczy Knyszyńskiej ze swoimi dziećmi. Być może z czasem, również dzięki Cygańskiej Wiosce Artystycznej słowo "Gadźo" nabierze dla Romów więcej dobrych cech.

Kraków, 1993

 

druk w "Echu Krakowa"

Strona główna
Poprzedni tekst
Następny tekst